ODYSEJA

Historię tę już nie raz powtarzano
To nie był taki zwykły bunt
Gdy go na maszcie wieszano
Odezwy pisał, raporty, knuł
Nigdy nie przyznał się,
że wisiał głową w dół.

Policyjne syreny wielkich miast
zamiast równości
strzeżone osiedla dla wybranych kast.

Hej emigranci, korsarze i pijacy
wśród was są tacy,
co chcieliby
waszej krwi, ziemi i pracy
Rodacy!
Dla was moje męczeństwo, czyż nie?
Bezpieczeństwo
tylko to, za prawdę, liczy się...


A myśmy milczeć umieli
A myśmy umieć milczeć musieli

Policyjne patrole coraz większych miast
zamiast wolności
więzienne paragrafy na każdego z nas.

Nie potośmy wiosła łamali.
W milczeniuśmy...
Sam żeś się, wiedz,
na maszt ten wspiął
Tam, gdzie płyniemy
będzie twój dom.

SZALEŃSTWA REWOLUCJI

Wariaci jakoś ostatnio przycichli
Już nie chodzą ulicami
rozprawiając się to ze sobą,
to z samym Bogiem.
To nie oni krzyczą,
gwałtownie gestykulują
przeganiając z drogi swoje demony.
Kogo stać – słyszy głosy.
Zaskoczeni szaleńcy milczą
Ale już nie wszyscy.
Słyszałem człowieka szepczącego
w kinie
siedzącemu obok przejętemu dziecku:
”To tylko film”
Reakcja rodziców była
natychmiastowa.
Wybuchła karczemna awantura.
Nazywali tego człowieka
niebezpiecznym wariatem.
Nawoływano do jego izolacji.
Dziecko płakało.
Rozkosznie przejęty milczałem.
W końcu jednak zapalono światła
i czar rewolucji prysł.
A za bilet dostałem zwrot.

ZELANDIA





= (dun.) wyspa

OBCY KONTRA PREDATOR 2
Zamiast requiem

Sienkiewicz – jego wysokość
Gombrowicz – jego głębokość
Zbadaj
szanse przetrwania
czegoś ludzkiego
w zadanym temu światu
czasie

Pierwszymi ofiarami
powracającego Gombrowicza
byli atawistyczny ojciec
i związany z nim syn
Rozprawił się też z figurą
udomowionego taty

Natenczas
neo-anachroniczny Sienkiewicz
serca okiełznać próbował
mundurowego Marsjasza
obdzierając ze skóry
Takimi metodami lansuje tu
swoje plemienne prawa:
Kiedy ubija kobietę – niby marionetkę
to tylko po to
by nawet dostawcę standaryzowanej pizzy
odkształcić w bohatera

Predator podoba się władzy
jest ach taki pełen
narodowi potrzebnych
gadżetów
Za to Obcy
widowiskowo zapładnia
nieuformowanych
I stają się oni
całkiem przeobrażeni
zwierzęco wrodzy ograniczeniom
umyślności
Uparcie się nie stając

Szczuty przez niedoczytanych zmarłych
nakazami dominacji autentyczności
i post-autentycznej dominacji
z ostatecznie skażonej strefy
emigruje
z konieczności nieciekawy
zwykle już uzbrojony
czasem niosący coś w sobie
człowiek.

PETAFLOPS

Patrząc na pudełko zapałek
coraz częściej widzę boga
Miliony maleńkich główek
zupełnie inaczej
rozwiązuje problemy
Może ostanę się sam 1
0

PRZEZ PRYZMAT SCENY

Odświętnie przebrane idee
przyparte do półek i do ścian kopie
nie dają się cieniom przedrzeźniać.
Tu się nie gra, tu wszystko gra.
Bo tu sięga wszędzie światło.

Tutaj śledzi się każdy wzrok.
Nie dosięgniesz ręką tam,
gdzie kamerom brak zasięgu.
Czy noc na świecie jest,
czy też w tle jest dzień
W tej jaskini się kupuje
Cień na nic ma nie padać.

W kolejce portfeli jak cierń wbity stoi
Marek M. - bezcenny anonim.
A gdy tęczowy rozlał płyn
tak zaczął robić scenę –
nikt obok nie chciał zrobić nic
przecież tu nie gra się –
On zajął się płomieniem.

Błysk, ryk, krzyk i ruch.
Po sklepie rozlały się mrok i czerń
Kraty koszyków na półkach zaczęły gnieździć się
Zza stert towarów wystąpiły rozedrgane duchy
stać nie mogły z przeszkód boku.

Szok, tłok, skok i bach!
Już lecą w płomień marynarek ćmy
zadusić jutrzejszych gazet gwiazdę.
Widmo udanej samozagłady
przyciąga gapiów i dziennikarzy.

Strach to krach, weź ten bon!
By ten niemy czyn
nie kładł się cieniem
na instalacji.
Przyściemnić ceny
Wyprodukować bohaterski ton
Zanim o niewidzialnym na dobre
zacznie mówić się.


[W poprzednim reżimie ideologiczne znaczenie miały masy, ale zachowania interpretowane jako sprzeciw jednostki miały ogromną siłę. Obecnie liczy się jednostka... Inspiracją wiersza był opis próby samospalenia w supermarkecie w artykule pt. "Dramat w centrum handlowym" opublikowanym w Gazecie Wyborczej w dniu 27.11.2006. Jego bohaterem (zbiorowym) są... ochroniarze.]

HISTORIA PEWNEGO BAGNA

Na ulicach bezradnych
jak szkoła (patrz: korki)
stoi piątej klasy woda.
Stoi dojrzała i wszystko przenika,
Ludziom odbija.
W dawnej przyszłości miasta
wolny i kulturalny strumyk
razić miał intelektualnym prądem
wspólnych danych.
Teraz nikomu nic do tego.
To niebo zrównało poziom rzek
jak i wiek kobiet emerytalny.
Nie w czas emancypowani
zesłani do bloków na wakacje
z zupełnie opuszczonymi głowami
zajęli się przeglądaniem
tych danych odebranych.
Miasto ogłoszono korytem.
Za zmianami opowiedział się
munchausenowski, choć spożywczy
sklep – podniósł ceny jako pierwszy.
Zimą witrynę skuł mu lud.
Ci z zawodu bez grzechu
gumowymi kulami co noc
bili w gniewnie zebrane piersi.
A zamożniejsi, po faustowsku
niejako mądrzejsi kupują
kina, szpitale, biblioteki...
pod nowe place odnowy
Niecierpliwie czekając aż
ze zmęczonego jak dom starców miasta
ostatnich przegoni pleśń,
albo inny diabeł.