Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biessiada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biessiada. Pokaż wszystkie posty

TOAST NA BANKIECIE U LOBBYSTY BALTAZARA

Przychodzi dumnie do Prezesa wykształcony czasownik
obnaża się przed nim z żądaniem
wreszcie pełnego zatrudnienia
i słyszy:
               Rozczarował mnie mój bliźni.
               Żadne wasze święte związki przynależności,
               rzekome orzeczenia o nierówności...
               psa z kulawą nogą nie ochronią teraz przed
               wypowiedzeniem.

Zdziwił się wykształciuch,
wiedział, że jest firmy człowieczym kapitałem
Ale nie doczytał,
że zdaniem podmiotów
co ważą się rządzić, liczyć, dzielić
Tylko pracownik uważający się za inteligentnego
domaga się swoich praw
Prawdziwie inteligentny – zrzeka się ich.

Wypijmy zatem zdrowie
inteligentnych prezesów i sprawnych lobbystów
Niech zuchwałe stringi prawa pracy
przyciągają kolejnych chlebodawców
do naszego kraju!

SAMOREGULACJA

Kogo odtrąci tort podatkowy?
Kto ulży tonącemu w długach krajowi?
Na własny rachunek wolnym zechce być
Jak gdyby znowu była wojna?

Nie mniejszości mundurowe,
na które tyra większość
biorąc zwolnienia chorobowe,
by ćwiczyć elastyczność.

Lemingi i korsarze
Niech nasze prace sezonowe
na zmywaki abordaże
spłacą wakacje kredytowe.

Nie czas na równość, godność...
Wypijmy za dzieci zdrowie!
My, zgińmy za kolejną bazę
One – niech giną za nadbudowę.

AMANITA 1984 I PÓŹNIEJ

Przyznaję, uwiodłeś mnie
naturalną elegancją krwistego nakrycia
w te, jak gdyby, białe puste talerze.
Przypomina ono darwinowski model...
Natrętne muszki-owocówki
w końcu trzymają się od nas z daleka.
Wino i konfitury nie walają się byle gdzie
i nie psują.
Chce się więc wierzyć w biesiady obfite.
Ale czy, paradoksalnie,
w tych fascynujących warunkach,
za najmniejszym grzybkiem
nie zaczniemy węszyć i ścigać się
jak szczury?
Co za głód?! Niech ktoś otworzy mi tę klatkę!
Klient przyparty trzęsie się, blednie.
Łaknę bliskości jego oczu. Jesteśmy tak blisko.
Prawie wgryzam się w jego twarz.
Wniknę w ten przerażony umysł.
Jego skóra pachnie kremem,
testowanym na takich jak ja,
dla mnie dobrym – tylko tego możemy być pewni.
Leki, którymi karmił swoje ciało,
oj, działają na takich jak ja.
Żył, pracował, odpoczywał tak,
że wokół rosła cała sterta potrzebnych mi śmieci.
Nawet ostrożnego kota, zamienił na lojalnego psa.
Róbcie to służbie zdrowia, nie mnie! – krzyczy
jak opętany.
Zatem może wrócić do swej ukochanej
nory
przed telewizor.