Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryba. Pokaż wszystkie posty

TOAST NA BANKIECIE U LOBBYSTY BALTAZARA

Przychodzi dumnie do Prezesa wykształcony czasownik
obnaża się przed nim z żądaniem
wreszcie pełnego zatrudnienia
i słyszy:
               Rozczarował mnie mój bliźni.
               Żadne wasze święte związki przynależności,
               rzekome orzeczenia o nierówności...
               psa z kulawą nogą nie ochronią teraz przed
               wypowiedzeniem.

Zdziwił się wykształciuch,
wiedział, że jest firmy człowieczym kapitałem
Ale nie doczytał,
że zdaniem podmiotów
co ważą się rządzić, liczyć, dzielić
Tylko pracownik uważający się za inteligentnego
domaga się swoich praw
Prawdziwie inteligentny – zrzeka się ich.

Wypijmy zatem zdrowie
inteligentnych prezesów i sprawnych lobbystów
Niech zuchwałe stringi prawa pracy
przyciągają kolejnych chlebodawców
do naszego kraju!

POGOTOWIE POETYCKIE

Na warszawskiej giełdzie szok
neoczerwoni poeci tworzą czarny blok
Zrywają ze słów komornicze plomby
To jeszcze nie bomby za chore rządy
tych co zajadle wierzą
w świetny kredyt powszechny
oddolne rozwiązanie
długów odkupienie
biedy zamiatanie
pod kredyt hipoteczny
Taniej!

W owczej skórze prorok
fałszował wieczyste księgi
WOLNOŚCI!
głosił egzekucję
wyrwanej z kontekstu
RÓWNOŚCI!
I dziś już nawet
„nie ma czegoś takiego
jak darmowy posiłek”, Pajacu!
Przegoniła pracowników
z publicznego placu
w przepaść
prywatyzacyjna popycharka firmy

–(...do widzenia kobiety,

co niedzielnego męża

krwawo bodła

i tegoż filmowe urojenia -

- rybi żal, znad kopiarki

prosto do zwolnienia.

Recesja, represja, depresja...

Szok. Zmysłów trzaski:

zły smak spojrzeń

gorzki dotyk oczekiwań.

Okamgnienie, już prawie sen...

...głuchy kaszel. Gniew.


Na rozległą niewydolność zaprzedanego języka

Dość wolni, by minąć każdego
na wspólnym sygnale.
Czyta? Nie czyta. Czyta!
Lek przez kogoś wydany
ktoś z bloku napisał
Choć generyczny
nie dla rynku modyfikowany.
Tego się nie liczy, to się cierpiącym podaje.

Hokus-Foucault-us

stopy idą w górę

pacjenci wracają

do garów w Londynie


[A poprawnie sformatowane powinno to wszystko wyglądać tak: google dokument lub pdf]

PETAFLOPS

Patrząc na pudełko zapałek
coraz częściej widzę boga
Miliony maleńkich główek
zupełnie inaczej
rozwiązuje problemy
Może ostanę się sam 1
0

KSIĘGA PRACY

Wiara
Przedsiębiorcy Wszechmocnego
była wielka.
Lęgło się jednak na uczelniach
domniemanie –
Jest taka dlatego,
że nie stoi on już w kolejkach.
Ustawiono więc świat
pod rynku modelowanie.
Zastrzegając, że wolność
to rzecz święta
Wszechmocnemu odebrana więc
nie zostanie.

Szaleństwo państwowych wyprzedaży.
Fascynujące perspektywy zbytu.
Hossa!
Karnawał dawniej darmowych
usług.

Wielce Nieopodatkowanemu
w końcu też wystawiono rachunek
Wycenę od tych co uszli,
by go przedłożyć.
Czas płacić
przeokrągłą już sumę
Za pracę
dzieci,
globalne ocieplenie
Za rzeki
śmieci,
żywności modyfikowanie
(co zaspokaja wiele potrzeb, ale czy głód?)
Uwzględniono koszty
powszechnej
militaryzacji,
leczenia
nieznanych dotąd chorób,
dezinformacji
i podatkowych wakacji.

Dlaczego teraz tak realne obciążenia?
- Poprawna Osobowość nie kryła
oburzenia.
A kiedy? – odparli ci
co model widzieli
a przeżyli –
Gdy najbogatsi parkować zaczną
swe kuloodporne samochody
w samym piekle
A niebo spowiją
warstwy siarczanych chmur
dla ochrony przed słońcem?

Ewentualnie-aktualni
ekonomiści wsparli
Niespodziewanie Zadłużonego Przyjaciela
uwagami
o pobieranych przez niego subsydiach
jako przyczynie nagłego kryzysu.
Perystaltyka modelu jest nieuchronna
wciskali
leżącemu w gorączce
pod ręcznik:
Wolnego
Rynek nie odrzuci,
Państwowego
nie wesprze ramieniem.

Świadkowie przemocy
i jej plagiatorzy
grzmieli bezustannie pod oknami
korporacji:
Kto ci zabroni, choć niszczysz?
Kto zdoła powiedzieć, co robisz?

Jeszcze w kolejce do bunkra
Wiecznie Wolny Wierzący
krzyczał
gdzie byli
ci demonstranci,
gdy zakładał swą firmę
Gdzie,
gdy szukał rąk do pracy.

Poszkodowani
doszli do siebie
w SecondLife.

c.d.n.

ZEZNANIE JANA ZA ROK 2006

Trzeciego roku działalności
licencjonowanej samodzielnej
w uczęszczanym podziemiu
rozdzielił Jan letnie upały
instalując klimatyzację
(skąd, dokąd, koszt... nieważne!)
tak, że w kawiarni był przyjemny chłodek,
a na zewnątrz skwar.

Dnia dawniej wolnego
podzielił to co chodzi
na to co przychodzi i wychodzi.
Jemu wyszło.
Klient przychodzi...

...zamawia kawę
(skąd, dokąd, ilość... nieważne!)
z cukrem, wciąż z mlekiem
(skąd, dokąd, ilość, koszt... cielaki!)
I siedział tak Jan zastygły
w wystudiowanym (licencjat) uśmiechu
I klient siedział pijąc kawę
(skąd, dokąd, ilość... nie teraz!)
I nie było między nimi różnic
klasowych i w ogóle niczego nie było.


[Przejście podziemne pod Placem Uniwersyteckim w Bukareszcie było tak inspirujące]