Fabryka snów najsłodszych otwarła sobie kolejną filię
chodzą słuchy, czeszę włoski
bo to tuż pod nimi
Sączy się serotonina...
Nie dostały kolorowe myśli wypłaty
w rzeczywistości chleba
A przecież w takich warunkach
wybierałem wczoraj telewizor na igrzyska
przy trzecim sklepie zmęczony i głodny upadłem
Tylko kamery patrzyły.
Poszły rozmyślnie w zaparte
czarno tylko myślą
że jestem właścicielem mówią
ale przecież to one...
ja tu tylko
śniadania, obiady, kolacje
na czas podaję
Słowem? Nuuu-da.
Nazywają wirusem, rasistą, małym księciem
wyzyskiwaczem
wirtualnych systemów opieki
Nudzą mnie te myśli stare, nieudane
Grożę im cichutko palcem
Chcąc wskazać winnego
Pcham ten palec samemu sobie do gardła!
Co za włoskie pomysły
żeby robić co ledwo się tylko pomyśli?!
Nie będzie mi się tu więcej
nic w ogóle rozmyślać!
Fluoksetyna, Imipramina,
Sertralina i paroksetyna
Ostatnich recept nie powstydziłby się
sam Machiavelli. A kysz!
Error. Odmowa dostępu.
Skontaktuj się ze swoim administratorem.
Żądamy dostępu do happy endu!
STRAJK MYŚLI
PRZEZ PRYZMAT SCENY
Odświętnie przebrane idee
przyparte do półek i do ścian kopie
nie dają się cieniom przedrzeźniać.
Tu się nie gra, tu wszystko gra.
Bo tu sięga wszędzie światło.
Tutaj śledzi się każdy wzrok.
Nie dosięgniesz ręką tam,
gdzie kamerom brak zasięgu.
Czy noc na świecie jest,
czy też w tle jest dzień
W tej jaskini się kupuje
Cień na nic ma nie padać.
W kolejce portfeli jak cierń wbity stoi
Marek M. - bezcenny anonim.
A gdy tęczowy rozlał płyn
tak zaczął robić scenę –
nikt obok nie chciał zrobić nic
przecież tu nie gra się –
On zajął się płomieniem.
Błysk, ryk, krzyk i ruch.
Po sklepie rozlały się mrok i czerń
Kraty koszyków na półkach zaczęły gnieździć się
Zza stert towarów wystąpiły rozedrgane duchy
stać nie mogły z przeszkód boku.
Szok, tłok, skok i bach!
Już lecą w płomień marynarek ćmy
zadusić jutrzejszych gazet gwiazdę.
Widmo udanej samozagłady
przyciąga gapiów i dziennikarzy.
Strach to krach, weź ten bon!
By ten niemy czyn
nie kładł się cieniem
na instalacji.
Przyściemnić ceny
Wyprodukować bohaterski ton
Zanim o niewidzialnym na dobre
zacznie mówić się.
[W poprzednim reżimie ideologiczne znaczenie miały masy, ale zachowania interpretowane jako sprzeciw jednostki miały ogromną siłę. Obecnie liczy się jednostka... Inspiracją wiersza był opis próby samospalenia w supermarkecie w artykule pt. "Dramat w centrum handlowym" opublikowanym w Gazecie Wyborczej w dniu 27.11.2006. Jego bohaterem (zbiorowym) są... ochroniarze.]
HISTORIA PEWNEGO BAGNA
Na ulicach bezradnych
jak szkoła (patrz: korki)
stoi piątej klasy woda.
Stoi dojrzała i wszystko przenika,
Ludziom odbija.
W dawnej przyszłości miasta
wolny i kulturalny strumyk
razić miał intelektualnym prądem
wspólnych danych.
Teraz nikomu nic do tego.
To niebo zrównało poziom rzek
jak i wiek kobiet emerytalny.
Nie w czas emancypowani
zesłani do bloków na wakacje
z zupełnie opuszczonymi głowami
zajęli się przeglądaniem
tych danych odebranych.
Miasto ogłoszono korytem.
Za zmianami opowiedział się
munchausenowski, choć spożywczy
sklep – podniósł ceny jako pierwszy.
Zimą witrynę skuł mu lud.
Ci z zawodu bez grzechu
gumowymi kulami co noc
bili w gniewnie zebrane piersi.
A zamożniejsi, po faustowsku
niejako mądrzejsi kupują
kina, szpitale, biblioteki...
pod nowe place odnowy
Niecierpliwie czekając aż
ze zmęczonego jak dom starców miasta
ostatnich przegoni pleśń,
albo inny diabeł.